niedziela, 21 maja 2017

Śledź na wakacjach - Rumunia - Fogarasze cz. I

Rumunia chodziła mi po głowie już od kilku lat. Co roku planowałem odwiedzić tam kilka miejsc i przejść któreś z pasm górskich, których w tym kraju nie brakuje. W zeszłe wakacje udało mi się wreszcie spędzić dwa tygodnie w tym kraju i wiem, że z pewnością tam jeszcze wrócę.

wtorek, 2 maja 2017

Szkolenie z podstaw survivalu wojskowego- 18-19.03.2017

W starożytnym Rzymie funkcjonowało powiedzenie "Si vis pacem, para bellum". Mimo upływu tysięcy lat, powiedzenie nie straciło nic ze swojej aktualności, zgodnie z jego duchem spędziliśmy dwa urocze dni w lasach pod Wrocławiem szkoląc się wraz z grupą strzelecką w podstawach militarnego surwiwalu.

wtorek, 14 lutego 2017

Wypad na lodowiec.

Lodowce — olbrzymie twory złożone z przekształconego w lód śniegu opadowego. W Polsce od mniej więcej dwunastu tysięcy lat o lodowiec ciężko, więc musiałem wyruszyć w Alpy, żeby spotkać się z tym zjawiskiem. No dobra, w te rejony wyruszyłem za pracą, a lodowce odwiedziłem przy okazji. Za pierwszy cel obrałem sobie spływający z masywu Mont Blanc język lodowca zwany Glacier des Bossons.




Niedawno zakupiona mapa mówiła mi, że powinienem dostać się pod wjazd do tunelu biegnącego pod Mont Blanc i w jego okolicach wejść na szlak, który poprowadzi mnie w kierunku punktu widokowego. Trasa była dość wygodna, więc całkiem szybko dotarłem do punktu docelowego i już pierwszy rzut oka przekonał mnie, że to jednak za mało, chciałem dotrzeć jak najbliżej lodowca, a nie oglądać go z dość dużej odległości i to jeszcze na wpół zasłoniętego krzakami.

środa, 11 stycznia 2017

Autostopem w Dolinę Bobru.


Od kilku dni mnie jak i moich ziomków nachodziła myśl, że musimy gdzieś wyjechać. Myślimy, myślimy – byliście kiedyś w Zamku Czocha albo Książ? – zapytał jeden. I już mieliśmy cel na kolejny weekend. Im bliżej piątku tym większe emocje i tu nagle w czwartek info, że nasz kierowca nie może jechać. Zdemotywowani odpuszczamy… W piątek około 16 naszła mnie jednak myśl „czemu nie spróbować autostopem?”. Dzwonię do Z., on podjarany bo całą Europę zwiedził na stopa, więc mój pomysł bardzo mu się spodobał. O 19 wsiadamy w pociąg, który wywozi nas na wylotówkę Poznania i od 21 zaczynamy łapać na Wrocław. Karton z napisanym markerem miastem trzymamy dosłownie 3 minuty: młoda parka zatrzymuję się i od razu zabierają nas do Leszna. W mieście żużla meldujemy się o 22 – trochę ciężka pora na łapanie, ale nie poddajemy się.